Obserwatorzy

czwartek, 10 kwietnia 2014

Piekło zaczyna się od imprez.







                                                                                 1



Jasne promienie słoneczne przebijały się przez otwarte okno. Otworzyłem lekko zaspane oczy, po czym przetarłem je i spojrzałem na stojący obok łóżka zegarek była 7 rano. Poczułem ucisk na klatce piersiowej, spojrzałem w dół. Moim oczom ukazał się słodki blondynek, wtulony w moją pierś. Kąciki moich ust uniosły się do góry, kiedy zobaczyłem go w różowej piżamce w kucyki. Dałem mu ją rok temu na naszą rocznice. Mój Kim dał mi piżamę w dinozaury. Czy on mi coś sugerował? Przestałem myśleć, gdy zobaczyłem lekko rozchylone, różowe usteczka. Nie wiem ile czasu się im przyglądałem, jednak bez dłuższego zastanowienia, musnąłem je.



*KEY*  Poczułem na swoich ustach wilgotne wargi. Nie musiałem się długo zastanawiać, do kogo należą, kto jak kto, ale Jonghyun to miał wary. Spojrzałem na niego i zauważyłem, że mi się przygląda. -Jesteś słodki, kiedy jesteś śpiący - powiedział kładąc mi rękę na policzku. Poczułem jak zalewa mnie fala gorąca, a policzki zaczęły mnie dziwnie piec. Kochałem ten dotyk, te jego ciepłe ręce, które umiały sprawiać cuda. . - A ty denerwujący, kiedy budzisz mnie o 7 rano. - wstałem kierując się do łazienki z zamiarem odświeżenia się, po drodze podszedłem do szafy, po potrzebne rzeczy. -Idę z tobą- usłyszałem za sobą głos swojego hyunga... 




Leżałem oparty głową o tors Dinusia. Jego długie i szczupłe palce, błądziły po mojej lewej ręce. Byłem jeszcze śpiący. Czułem jak powieki mi opadają. 
-Wiesz..- zawahał się chwile.- Pomyślałem, że może zrobimy dziś imprezę? W końcu dziś nasza rocznica.
 Na te słowa od razu wytrzeźwiałem. Chciał­ zrobić imprezę w naszą rocznice?! Jeszcze po tym co on zrobił? Tak bardzo mnie to boli.Wspomnienia nie dają mi spokoju. Jednak wybaczyłem mu. Nie wiem co bym zrobił, gdyby spotkało mnie to drugi raz. Moje przemyślenia przerwał Jonghyun, wpatrujący się we mnie.
 - Key wszystko, ok? - zapytał zmartwiony.
 Widziałem, że bardzo żałował tego co zrobił. Nie chciałem z nim gadać, czułem wielką gule w gardle na myśl o imprezie. Wstałem i wyszedłem z wanny. Owinąłem sobie ręcznik wokół pasa i skierowałem się w stronę drzwi, gdy poczułem ciepła rękę na ramieniu, odwróciłem się i ujrzałem zakłopotanego Dino.
 - Key ja naprawdę, wtedy nie chciałem. Jeszcze mi nie wybaczyłeś?
 - Wybaczyłem, ale nie oczekuj ode mnie Jjong, że zapomnę.- odpowiedziałem i wyszedłem, zostawiając smutnego Jonghyuna. Ubrałem się w czarne rurki i żółto-czarną koszulkę. Nie mogłem zapomnieć naszej rozmowy w wannie. ~ Impreza? Dlaczego on nie chce spędzić naszej rocznicy romantycznie, przy świecach, tylko na jakieś głupiej imprezie? ~ Wszedłem do kuchni i zobaczyłem tam Onew, śpiącego przy swoim śniadaniu. Nie mogłem oderwać od niego wzroku. Wyglądał tak słodko. Pewnie znów cała noc spędził, na słuchaniu problemów Taemina.

- Wstawać!- krzyknąłem, przytulając się do lidera. Lekko podskoczył i spojrzał na mnie swoimi zaspanymi oczami.
 - Bummi jak zawsze dba o to, bym zjadł śniadanie.
- Smacznego. - powiedziałem, kierując się do lodówki
 - A w ogóle, gdzie jest Taemin i Minho?
 - Naszemu małemu maknae, skończyło się mleko bananowe, więc z samego rana wyciągnął Minho na miasto.
 - Mogli mi, chociaż powiedzieć, że wychodzą.Wybrałbym się z nimi, przecież wiedzą ile szczęścia dają mi zakupy.
 Po chwili dołączył do nas Jonghyun. Nie bardzo chciałem z nim gadać. On też nie wyglądał na kogoś, kto chciałby wydusić, choć jedno słowo. Z drugiej strony czułem wielką potrzebę usłyszenia jego ciepłego, delikatnego głosu, w który mogłem się wsłuchiwać całymi dniami, który co noc utulał mnie do snu, kiedy nie mogłem zasnąć. 
- Key...- z przemyśleń wyrwał mnie ten głos, którego w tej chwili tak bardzo pragnąłem. Tym razem brzmiał nieco niepewnie, jak gdyby bał się tego, jaka padnie odpowiedź.
 - To się więcej nie powtórzy. Obiecuję. Impreza to nie jest taki zły pomysł. Dawno się nie bawiliśmy, musimy się trochę rozerwać.
-Impreza? Zgadzam się! Powiadomię Minho i Taemina. Przy okazji wspomnę, by zaopatrzyli nas w alkohol. A potem zaproszę znajomych. Tylko znajdę telefon! - krzyknął Lee i wybiegł z kuchni. ~ Imprezę jeszcze bym zniósł, ale alkohol to kompletne przegięcie. Dobrze wiem, jak picie działa na Jjonga. Miałem szanse przekonać się rok temu. Nie wiem, czy byłbym na tyle silny, by mu wybaczyć, gdyby się to powtórzyło. ~
 -To jak Bummi, tylko ty zostałeś, zgadzasz się? - teraz to już nie mam wyboru. - odpowiedziałem z bezradnością w głosie, po czym wstałem kierując się w stronę swojego pokoju. Drogę zablokował mi Jonghyun. Spojrzałem na niego zdziwiony po czym postanowiłem go wyminąć. Tak jak myślałem Dino dobrze wiedział, że to zrobię. Delikatnie położył dłonie na moich ramionach i wyszczeżył się szeroko. 
- co się tak cieszysz? Powiedziałem oschle, zrzucając zbędny ciężar z ramion. 
- bo słodko wyglądasz, kiedy się złościsz, poza tym tylko ty potrafisz tak dobrze grać księżniczkę. Dodał mocno mnie przytulając. Byłem na niego wściekły.To dzięki niemu ta cała cholerna impreza się odbędzie. Myślenie to nie jest jego dobra strona, a z pomysłami było jeszcze gorzej. O tyle dobrze, że skończyło się tylko na imprezie, po nim to można by się spodziewać wszystkiego. Jeszcze do tego bezczelnie nazywa mnie księżniczką. Gwałtownie się od niego oderwałem.
- daj mi spokój! Prawie krzyknąłem po czym jak najszybciej udałem się do pokoju. Trzasnąłem drzwiami i rzuciłem się na łóżko. Cały drżałem ze złości. Musiałem jakoś ukoić nerwy. Leżałem nie ruchomo wpatrując się w zamknięte drzwi, nie zauważyłem nawet kiedy zasnąłem.